Zapowiedzi

W serii Ad Fontes

Jan Szkot Eriugena

Periphyseon, ks. V

Termin wydania: sierpień 2022 r.

Tłumaczenie: Agnieszka Kijewska

Jan Szkot Eriugena, określany niejednokrotnie mianem samotnego geniusza wczesnego średniowiecza, jest twórcą niezwykle oryginalnego systemu filozoficznego, który sam określił mianem „fizjologii”, tj. nauki o naturze. W jego rozumieniu pojęcie natury obejmuje „to, co jest i co nie jest”, czyli byt i niebyt, a terminy te należy pojmować w ścisłej do siebie relacji. Eriugena podaje kilka interpretacji bytu i niebytu, z których najistotniejsze wydaje się to: bytem jest to, co jest poznawalne zmysłami bądź intelektem, niebytem zaś to, co wymyka się temu poznaniu. Całość natury (tj. byt i niebyt) podlega poczwórnemu podziałowi na naturę niestworzoną i stwarzającą (Bóg jako pierwsza przyczyna rzeczywistości), stworzoną i stwarzającą (Boże Idee), stworzoną niestwarzającą (rzeczywistość opisana czasem i przestrzenią), niestworzoną i niestwarzającą (Bóg jako cel i kres wszystkich rzeczy). (…)

W serii Daimonion

Michael J. Loux

Substancja i atrybut. Studium ontologii

Termin wydania: sierpień 2022 r.

Tłumaczenie: Tomasz Sieczkowski

W pierwszym akapicie Przedmowy autor pisze o przedmiocie dzieła: „W niniejszej książce zajmuję się dychotomią, która jest jedną z najważniejszych w ontologii – dychotomią między zwykłymi przedmiotami bądź substancjami a różnymi atrybutami (tj. własnościami, rodzajami i relacjami), które z nimi kojarzymy. Moim celem jest wypracowanie prawidłowego filozoficznego opisu każdego członu tej dychotomii. Będę dowodził, że różne próby zrozumienia substancji lub atrybutów w kategoriach redukcyjnych zawodzą. Spróbuję wykazać, że mówienie o atrybutach jest tylko tym – mówieniem o atrybutach; i podobnie, mówienie o substancjach jest tylko tym – mówieniem o substancjach. Rezultatem jest to, co wielu uzna za dziwne połączenie stanowisk – platońskiej teorii atrybutów, w której atrybuty są powszechnikami czy wielorako egzemplifikowalnymi [multiply exemplifiable] bytami, których istnienie jest niezależne od „świata przepływu”, oraz arystotelesowskiej teorii substancji, w której substancje są podstawowymi jednościami nie dającymi się zredukować do bardziej fundamentalnych metafizycznie rodzajów rzeczy”.

Zdaniem Louxa, zadanie metafizyka jest relatywnie proste: przedstawić spójne i zgodne z przedfilozoficznymi intuicjami wyjaśnienie ontologicznej struktury świata danego nam w doświadczeniu. Rzeczywistość filozoficzna jest jednak nieco bardziej skomplikowana i pojęciu metafizyki od zarania jej dziejów towarzyszą poważne kontrowersje. Jak powszechnie wiadomo, sam termin zawdzięczamy Arystotelesowi i tytułowi jego słynnego traktatu, choć sam Arystoteles traktatu tego tak nie nazwał, a tytuł ma raczej związek z ułożeniem jego treści (po fizyce) niż z jego specyfiką przedmiotową. Niezależnie od autorskich intencji termin ten jednak zakorzenił się w europejskiej kulturze filozoficznej tak głęboko i mocno, że proponowane przez Arystotelesa w „Metafizyce” określenia tej dyscypliny, jako filozofii pierwszej lub teologii, albo niemal w ogóle nie są używane, albo też używane są w zupełnie innym znaczeniu. Jak przekonuje nas Loux, Arystotelesa w „Metafizyce” interesowały pierwsze przyczyny, co czyni z niej „dyscyplinę dotyczącą Boga”, czyli nieruchomego poruszyciela. Ale to wąskie, jak byśmy powiedzieli dzisiaj, teologiczne znaczenie metafizyki nie definiowało, zdaniem Arystotelesa, tej dziedziny w wystarczający sposób, ponieważ uważał on także, że jest to dyscyplina, która zajmuje się „bytem jako bytem”. W ten sposób metafizyka przestaje być wąską dziedziną nauki dotyczącą pierwszej przyczyny resp. pierwszych przyczyn, a staje się nauką uniwersalną w najbardziej ogólnym sensie: nauką „badającą wszystko, co istnieje”. Ale jest oczywiste, że tak pojmowana metafizyka może krzyżować się dziedzinowo z innymi naukami, które z definicji – jeśli ich wytworem ma być episteme – zajmują się raczej tym, co istnieje, a nie tym, co nie istnieje. Żeby zrozumieć specyfikę przedmiotu metafizyki, trzeba zatem koniecznie dookreślić, że zajmuje się ona bytami i próbuje określić własności bytów jako istniejących właśnie (a nie na przykład jako użytecznych, dobrych czy pięknych), i dlatego usiłuje „nie tylko zrozumieć pojęcie bytu, ale także najbardziej ogólne pojęcia, takie jak jedność czy tożsamość, różnica, podobieństwo czy brak podobieństwa, które stosują się do wszystkiego, co istnieje”. Jak metaforycznie, a zarazem doskonale precyzyjnie puentuje to Loux, zadanie, jakie stoi przed metafizykiem, da się wyrazić następująco: ma on narysować nam mapę struktury wszystkiego, co istnieje.

Thomas M. Crisp, Michael J. Loux

Współczesne wprowadzenie do metafizyki

Termin wydania: wrzesień 2022 r.

Tłumacze: Adam Grzeliński, Rafał Michalski, Krzysztof Wawrzonkowski

T. Crisp i M. Loux we Współczesnym wprowadzeniu do metafizyki w przystępny sposób przedstawiają komplementarną panoramę współczesnej metafizyki, także w ujęciu historycznym, a przede wszystkim problemowym. Konstatują za Arystotelesem, że metafizyka stanowi niezbywalną część filozofii, pojmowana jako nauka o bycie jako takim. Podstawą rozstrzygnięć wykreowanych przez nią są intuicje zawarte w myśleniu zdroworozsądkowym, jak te, że otaczają nas poszczególne przedmioty, które składają się z części, trwają pomimo upływu czasu, a w ich opisie posługujemy się pojęciami. Kłopot zaczyna się, gdy dążąc do precyzji, wyrażamy owe intuicje w ścisłym języku pojęć filozoficznych. Próby systematyzacji nie są w stanie pogodzić wszystkich takich intuicji w całkowicie spójnym systemie pojęć, co prowadzi do aporii, których przezwyciężanie prowadzi do kolejnych rozstrzygnięć, które także nie są ostateczne i rodzą kolejne spory. Chociaż w całej historii filozofii wypracowano rozmaite stanowiska, stanowią one wyzwanie także dla współczesnych badaczy.

Northrop Frye

Straszliwa symetria. Studium twórczości Williama Blake’a

Termin wydania: sierpień 2022 r.

Tłumacz: Michał Krawczyk

William Blake (1757–1827) to nietuzinkowa i nadal dość tajemnicza postać kultury angielskiej przełomu XVIII i XIX wieku. To niedoceniony, uznawany za szalonego i ekstrawaganckiego oraz przez pewien czas zapomniany poeta i pisarz (autor m.in. poematów wierszem i prozą, liryków, ballad), a także twórca niesamowitych obrazów, rysunków i rytów. To diagnosta nowoczesnej etycznej i duchowej kondycji ludzkości, jak również profeta, który w swoich utworach poetyckich przewidział meandry kryzysu moralnego, w jakie zabrnęła cywilizacja zachodnia w kolejnych stuleciach. Blake w swoich tekstach próbował przełamać oświeceniowy schemat racjonalistyczno-empirycznego podejścia do rzeczywistości. Przekraczając granice oświeceniowej ontologii i epistemologii, kierował się w stronę mistycyzmu, akcentując rolę życia duchowego w rozwoju pojedynczego człowieka i ludzkości. Jako poeta-wizjoner obdarzony był niezwykłą imaginacją, którą ujawniał w swoich tekstach, zwłaszcza wierszach, poematach i dziełach plastycznych. Człowieka pojmował jako istotę tytaniczną, obdarzoną boską mocą. Człowiek, według Blake’a, zatracił jednak pierwiastek boskości, przytłumiwszy go swoim racjonalizmem i empiryzmem. Człowiek uległ wszechwładzy rozumu, narzucającego schematy zachowania oraz zachłysnął się swoją zmysłowością, co doprowadziło go do płytkości emocjonalnej, moralnej i duchowej oraz do popadnięcia w bierność umysłową. Jego moc twórcza zamieniła się w zdehumanizowaną naturę (stan ten opisywany jest przez Blake’a jako kraina Ulro).

Ma to swoje przełożenie nawet na kwestię organizacji życia społecznego i politycznego – Frye zwraca uwagę na refleksję Blake’a na temat władzy despotycznej, bo jest ona oparta na strachu i okrucieństwie, zaś te z kolei tłamszą wyobraźnię, a co gorsza – ma swoje przełożenie na kwestię religii, gdy Bóg jest pojmowany jako tyran (stąd opis przez Blake’a postaci Jezusa – rewolucjonisty, który pragnął wprowadzić wolność także w społeczeństwie, a więc dążył do uwolnienia wyobraźni, czyli działał na rzecz domeny życia i w ostatecznym rozrachunku przyniósł, według Blake’a, „życie obfitsze”).

Twórczość Blake’a ma w dużej mierze charakter „ezoteryczny”. Nie jest to twórczość dla każdego odbiorcy. Bogata w symbolikę o różnorakiej proweniencji, była przedmiotem badań wielu historyków i teoretyków sztuki, w tym literatury. Patrzono na jej twórcę głównie jako na ekscentrycznego poetę, a ją samą pojmowano na kształt anomalii w obrębie literatury przełomu XVIII i XIX wieku.

Jednym z teoretyków literatury, który ją analizował, był kanadyjski literaturoznawca, krytyk literacki i eseista Northrop Frye (1912–1991). Uczynił to w swojej pierwszej książce pt. Fearful Symmetry. A Study of William Blake (1947). Znany jest on, również w Polsce, głównie jako autor Anatomy of Criticism (1957) oraz książek, w których pod kątem archetypicznym analizował m.in. twórczość Williama Shakespeare’a, Johna Miltona, Williama Butlera Yeatsa czy T. S. Eliota.

(fragment recenzji dr Grzegorza Zycha)

W serii Biblioteka Europejska

Władysław Tatarkiewicz

Dzienniki, t. III. Lata 1969–1977

Termin wydania: listopad 2022 r.

Redakcja: Radosław Kuliniak, Mariusz Pandura, Łukasz Ratajczak

Chronologiczne ramy „Dzienników” Tatarkiewicza obejmują lata 1944–1960 tom I, 1960–1968 tom II i 1969–1977 tom III. Tom trzeci nosi charakter pamiętnikarski, jest dokumentem historycznym, relacją pisaną na bieżąco, z dnia na dzień, przez znakomitego obserwatora i sprawozdawcę jednocześnie. Człowieka ukształtowanego w Polsce niepodległej, arystokraty ducha, filozofa i nauczyciela akademickiego, w dodatku chrześcijanina. Jego zetkniecie ze zgrzebną rzeczywistością PRL wywołuje momentami zabawne dysonanse. Oprócz spraw codziennych związanych z trudami życia, troską o rodzinę, zdrowie, kontaktów towarzyskich, filozof opisuje realia życia naukowego. Na kartach pojawiają się najwybitniejsze postaci filozofów i naukowców, artystów, dziennikarzy. Notatki pierwotnie nie były przeznaczone do publikacji: są lakoniczne, pisane skrótami, nazwiska i imiona zapisane inicjałami. Odczytanie i opracowanie tekstu wymagało od redaktorów benedyktyńskiej cierpliwości, ogromnej erudycji i znajomości kontekstu historycznego.

Po książkę mogą sięgać licealiści, studenci oraz czytelnicy starsi. Ważne jest aby do książki lub e-booka dotarli ludzie młodzi. Każdego człowieka wrażliwego i pobudzonego intelektualnie filozofia urzeknie i zainspiruje na całe życie. Trzeci tom „Dzienników” Tatarkiewicza może być fascynującą lekturą dla młodych czytelników, znających autora prawie wyłącznie dzięki jego trzytomowej „Historii filozofii”. Dzieło jest relacją z codziennych czynności autora i jego rodziny. Nosi charakter bardziej osobisty, pamiętnikarski i literacki niż filozoficznych dywagacji. Pan Profesor Tatarkiewicz schodzi z piedestału, jawi się w jako „żywy człowiek”, zatroskany o swoje zdrowie, los rodziny i znajomych. Dzieło skierowane jest do czytelników zainteresowanych: filozofią, historią filozofii, historią, estetyką, historią sztuki, politologią, socjologią, prasoznawstwem, archiwistyką, historią kultury i nauki oraz innymi naukami humanistycznymi.

Trzeci tom „Dzienników” Tatarkiewicza, obok wydarzeń i relacji, ma swój własny charakter. Jest zbiorem zapisków zawierających szereg osobistych przemyśleń filozofa. Wraca on pamięcią do czasów minionych. Poddaje ocenie swoje działania. Nie zmienia przy tym nastawienia przede wszystkim do filozofów z kręgów marksistowskich. Pamięta doskonale krzywdy sobie wyrządzone. Nie pała jednak żądzą odwetu. Stara się nie wchodzić w niepotrzebne dyskusje.

W ostatnich chwilach długiego życia Tatarkiewicz spotyka się w Pałacu Prymasowskim z pielgrzymującym do Polski Janem Pawłem II. Podczas spotkania odżywają dawne wspomnienia. Filozof cenił sobie to wyróżnienie i możliwość rozmowy z Papieżem. Innym razem doszło też do spotkania z Hansem Georgiem Gadamerem, który gościł w domu Tatarkiewiczów.

Tom trzeci „Dzienników” to skarbnica wiedzy o trudnych czasach, w których przyszło żyć filozofowi i jego najbliższym. Młodemu pokoleniu polskich filozofów pokazują, jak należy pracować i uprawiać filozofię. Nieustanny dialog ze światem, bycie blisko ludzi, a zarazem posiadanie wystarczającego czasu na własne przemyślenia i pracę, to elementy, które składają się na życie i twórczość jednego z największych filozofów XX wieku. Jest to opowieść niezwykle barwna, literacko zachwycająca, chociaż notatki sporządzane są raczej lakonicznie. Na kartkach „Dzienników” występuje plejada ówczesnych osobistości życia naukowego, ludzie kultury i sztuki. Także dziennikarze, redaktorzy i przedstawiciele wydawnictw, z którymi współpracował. Stanowią niewyczerpane źródło informacji o człowieku, którego życie było związane z nieodłączną troską o rozwój i sławę w świecie polskiej filozofii i kultury.

Wartość historyczna i naukowa „Dzienników” jest nie do przecenienia. Rzucają światło na dzieje polskiej nauki, a zwłaszcza filozofii. Tatarkiewicz okazuje się być nie tylko doskonałym świadkiem i obserwatorem zdarzeń lecz także znakomitym ich sprawozdawcą i komentatorem. Jego przekaz jest bezcennym źródłem obserwacji i przemyśleń, zwłaszcza dla dzisiejszego młodego pokolenia, które nie zna atmosfery czasów Polski Ludowej. Zachowanie o nich pamięci jest więc wyzwaniem dzisiejszych czasów, a publikacja tych materiałów niewątpliwie obowiązkiem, rzetelnego historyka filozofii. Lektura „Dzienników” zapowiada fascynującą intelektualną podróż w czasie.